Darmowa dostawa od 160 PLN

Islandia w pigułce

Islandia w pigułce

            Emocje wyjazdów wakacyjnych lekko opadają. Jesienne klimaty powili dają znać, że już są w bloku startowym. Dlatego przed pierwszym spadający liściem chętnie powracam do czasu, jaki spędziłam na Islandii. Kierunek naszego urlopu nie był dla wszystkich oczywisty. Wakacje dla wielu to słońce, plaża, kąpiele itp..., a my tym razem inaczej bo północ.

            Kierunek już jest, teraz małe rozeznanie wśród znajomych i na portalach internetowych na temat pogody, jak się ubrać itp. Dzwonię do koleżanki - " Zabierz kurtkę z kapturem od wiatrów i deszczu i koniecznie czapkę". Z czapką nie mam problemu - pakuję do walizki klasyczną, prążkowana czapkę merino wool, która świetnie sprawdza się zarówno latem w chłodne dni, jak jesienią i zimą, jest elastyczna, ładnie wygląda, a przede wszystkim jest termoaktywna i miła w dotyku. Nad kurtką musiałam się chwilę zastanowić ale i tutaj mój wybór padł na kurtkę która ma podpinkę, niezbędny kaptur i można ją nosić zarówno w chłodniejsze jak i cieplejsze dni tzn. zapakować ją do plecaka i wówczas kiedy jest chłodno wyjąć ją w stosownym momencie. Ten zestaw wełniana czapka - i kurtka świetnie się sprawdził przez kolejne dni wyjazdu na Islandii. Do tego oczywiście wybieram ubrania, mając świadomość, że musimy ubierać się na cebulkę w zależności od pogody.

I oczywiście skarpety. Mając wybór w modelach i kolorach skarpet musiałam chwilę się zastanowić i to też nie było takie łatwe, ale też nie trudne. Wiedziałam, że będą to skarpetki z merynosa, zastanawiałam się tylko czy potrzebuję niższych czy wyższych skarpet. Wybrałam skarpety zakostki półkrótkie z merynosa cienkie  do codziennej aktywności, nie wymagającej trekkingu, skarpetki klasyczne merino wool, pasujące do każdych spodni oraz skarpety krótkie frota stopie. One świetnie sprawdzają się w butach treningowych, ponieważ jest miękko w bucie, czuję się ogromny komfort w czasie chodzenia. Moje stopy czuły się doskonale zarówno w ciepłe i chłodniejsze dni ponieważ wełna z merynosów jest termoaktywna, więc stopa się nie przegrzała ani nie zmarzła kiedy było chłodniej.

           Nasza podróż odbywała się statkiem - od portu do portu. Na szlaku znalazły się min. Reykjavik, Iaafjorour, Akureyri, Seydisfjordur. Rejs oprowadzał nas po islandzkich fiordach, mogliśmy podziwiać surowe, naturalne, przecięte spadającą wodą - górskie zbocza. Czasami szczyty wzgórz spowijała gęsta mgła co zupełnie odcinało nas od realiów dnia. Bezkres morza oraz błękit nieba otwierał horyzont na przemyślenia. Zachody słońca o północy i wschody słońca ok. 2 nad ranem to niecodzienna sytuacja, dlatego długie wieczory zachęcały nas do wpatrywania się w tafle wzburzonej, granatowej wody, w której zanurzałam wzrok na długie minuty, wyszukując znaku życia wieloryba.

Jak wielka była radość, kiedy grzbiet olbrzyma wynurzał się z bezpiecznej głębiny. Każdy widoczny dla oka sygnał obecności tych majestatycznych zwierząt budził w nas respekt, podziw i wielką radość, że możemy w naturalnym środowisku zobaczyć coś dla nas nieoczywistego i rzadkiego.

          Głos przecinanej dziobem statku wody morskiej, uderzające o burtę fale, pokładające się na tafli wody spienione, białe zapaski wodne to wszystko skłaniało do refleksji, napełniało pokojem, ale i odbierało sprawczość, bo kimże jest człowiek wobec natury? Mieszane uczucia nie odbierały jednak radości, a zapraszały do przemyśleń. Podziwialiśmy naturalne, widowiskowe wodospady, zieleń wzgórz o wielu kolorach, surowość skał, odbijające się w skałach promienie słońca wydobywające grafit, srebro, miedź czy złoto. Spowite mgłą mijane wybrzeża, gdzieniegdzie domy, a nawet pamiętające poprzednie stulecia opuszczone, kamienne zamki.

         W portach spacerowaliśmy, podobnie jak rzesze innych turystów, miejskimi, czasami wiejskim ulicami. Odczuwaliśmy klimat miejsc wyjątkowych, niepowtarzalnych, małych i większych, mających bardzo często do zaoferowania naturalnie wykonane produkty lokalne. Wśród nich pojawiały się czapki i swetry z merynosa co stanowiło dla mnie inspiracje, ale i też pewność pobranego kierunku zawodowego.
Kolejne dni mijały, a my ciągle byliśmy głodni widoków, dźwięków ciszy w odgłosach przyrody.

          Nienasyceni wracamy przez Szkocję do Hamburga, skąd zaczęliśmy naszą podróż. Jeden bagaż zostawiliśmy na Islandii - oczekiwania i to co nas tam zaprowadziło. Przywieźliśmy wspomnienia, obrazy, przeżycia, spotkania. Dziś zadaje sobie pytanie - czy powtórzę ten kierunek? Odpowiedź jest natychmiastowa - chętnie, ale kiedy, to już trudniejsza sprawa. Z pozdrowieniami! Anna

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl