Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o niezwykłej „przygodzie”. Od jakiegoś czasu, gdzieś „miedzy wierszami” pojawiała mi się w mediach informacja o szlakach Jakubowych i Santiago de Compostela. Niektórzy dzielili się doświadczeniami przejścia własnej drogi, inni udostępniali relacje i opisywali swoje trasy. W tle tych informacji moje myśli już układały swoją „ ścieżkę ” jednak moje serce jeszcze nie powiedziało – tak.
Przyszła pora i na mnie. Wspólnie ze znajomymi sfinalizowaliśmy pomysł i w niedługim czasie staliśmy na lotnisku z biletem do Porto.
Kwietniowy czas to była dobra pora ze względu na temperaturę i naszą kondycje, którą mieliśmy zweryfikować niebawem w drodze. Nasza podróż nie różniła się od podróży wielu pielgrzymów, nie byliśmy oryginalni w wyborze trasy i jak inni piechurzy zaczęliśmy naszą pieszą wyprawę w Vigo. Nasza pielgrzymka trwała zaledwie kilka dni i przeszliśmy ok 110 km. Nie jest to długi odcinek drogi, zważywszy na odcinki jakie pokonują inni pielgrzymi, zaczynając trasy w swoich krajach. Jednak te kilka dni i nam dało radość kroczenia po ponad tysiącletnich szlakach, którymi szło i idzie niezliczona rzesza ludzi, z różnymi intencjami, podejmując trud drogi i ofiarowując go Bogu.
Drogę przechodziliśmy etapami: z Vigo do Redondella, następnie do Pontevedra, Caldas de Reyes, Padron. Kolejno przeszliśmy do Millardoiro, które było ostatnim etapem w drodze do celu. Wymieniony szlak jest częścią szlaku portugalskiego.
Przebyta droga to szlak o przepięknych krajobrazach, łagodnych wzgórzach porośniętych lasami, a zbocza zieloną już trawą, w Polsce dopiero przyroda budziła się do życia. Na łąkach wspaniałe kołyszące się polne kwiaty, w zagrodach kwitnące róże i inne południowe kwiaty, których hodowla w Polsce wymaga nie lada zachodu, a tu tak beztrosko, od niechcenia, na poboczach, gdzieś w rogu ogródka, w rowach rosną przepiękne krzewy i kwiaty o wybujałych kwiatostanach i żywych kolorach.
Dzień witał nas rześkim chłodem stopniowo ustępując podmuchom ciepłego powietrza. Południe rozbierało nas do podkoszulka. W czasie drogi mijaliśmy mieszkańców osad miejskich, wsi, którzy przyzwyczajeni do nieustannej obecności pielgrzymów witali nas z uśmiechem, śląc pozdrowienie „Buen camino” co znaczy – „ Dobrej drogi”. Wśród pielgrzymów to samo powitanie często przerywało cisze na szlaku. Skupienie, modlitwa, zachwyt pięknem żyjącej przyrody i kolejne kroki w drodze - to zadanie prowadziło nas wszystkich do celu – do Santiago de Compostela.
Szlak Camino de Santiago cudownie prowadził nas drogami, częste oznaczenia żółtą muszlą, którą jest symbolem szlaku Jakubowego i pielgrzymów, kierunkiem drogi i liczbą pozostałych kilometrów napawały nas pokojem, że jesteśmy w dobrym miejscu i idziemy właściwa drogą. Szlak św. Jakuba prowadził nas nie tylko przez malowniczą Galicję, ale i oryginalną hiszpańską kuchnię, a przede wszystkim dał poznać bardzo życzliwych ludzi.
Doświadczenie naszej drogi na zawsze zostanie w naszych sercach, być może to pierwszy krok na szlaku Jakubowym i będą inne, tego nie wiemy. Trudy drogi szybko minęły i rzeczywistość znów zaczęła nas wchłaniać, ufam jednak, że serce, które przebyło tę drogę choć trochę jest inne, jest lepsze.
.......................…………………..
Wrażenia tej drogi trudno opisać słowami i mogą dotyczyć wielu przestrzeni. Doznania może rejestrować min. skóra ciała, oko, ucho, węch, czy nasze wewnętrzne ja. Zmysły nasze kontaktują się ze światem zewnętrznym swoim językiem, dostarczając bogatych doznań, emocji, komfortu.
Wybierając się w drogę nie pozostawiłam definitywnie mojego świata, którym żyję i w którym funkcjonuję, dlatego też dzielę się z wami doświadczeniem noszenia skarpet z wełny merynos.
Znając walory skarpetek merino wool wybrałam w drogę krótkie skarpety trekkingowe z miękką wyściółką - frotą w stopie. Testowałam je i nosiłam przez kilka dni, skarpetki dały mi niesamowity komfort, począwszy od gwarancji suchych stóp w drodze, bez przegrzania, utrzymany został komfort termiczny niezależnie od zmieniającej się temperatury dnia, a także utrzymywał się naturalny zapach skarpetek po kilku dniach noszenia/ innymi słowami - brak nieładnego zapachu.
Ten komfort drogi gwarantowały mi skarpetki z wełny merynos, ale muszę też być szczera - buty też zrobiły dobrą robotę, abym mogła bezpiecznie dojść do celu!
Buen camino!